Islandia 2010http://blog.narowerach.info/islandia2010Relacja z wyprawy RSSplProm ze Szkocji do Irlandii Płn.http://blog.narowerach.info/islandia2010Fri, 06 Aug 2010 14:31:00 +0200Do "wycieczki" po wyspach podchodziłem sceptycznie bo co nas jeszcze może w Europie zaskoczyć? Co atrakcyjnego ukaże ten zakatek Europy. Surfujac po internecie nastawilem sie na ciekawy Edynburg i rzeczywiscie jest on jednym z najladniejszych miast na starym kontynencie. Spedzilismy w nim zaledwie 3 godziny, ale urzekl nas na dlugo. Z wiekszej czesci miasta wygoniony zostal ruch samochodowy tak ze panuja w nim autobusy jadace niemal w korowodzie. Przez ostatnie 2,5 dnia jechaliśmy z daleka od zgiełku miast przez naprawdę malownicze trasy. Pogoda dopisuje, póki co mieliśmy doczynienia jedynie z kilkumitutowymi mżawakami. Cały czas wozimy zimowe rzeczy w sakwach z ISL. :P Temp ok 17-18 stopni czyli ciepło ;) Pagórki non stop ale najwyższa przełęcz to 470m gdzie zupelnie przypadkiem przejeżdzaliśmy przez najwyzej polozona wies w Szkocji. Pedały mam juz do wyrzucenia, jeden odpada, mam nadzieje dojechac jeszcze 160km ktore nam zostalo /przejechaly ok 30tys wiec ok/ Nozka Marty niespodziewanie jeszcze nie odpadala, ale jej dni rowniez sa policzone. Wlsnie doplywamy do Belfastu wiec wrzucam zdjecia i zwiedzamy miasto nie ma takiego miasta jak londyn /miś/http://blog.narowerach.info/islandia2010Tue, 03 Aug 2010 01:24:00 +0200Kontrast po przylocie z Islandii jest przepotężny. Ludzi jak mrowkow, wszycy podazaja we wszystkich kierunkach (kazdy jest jakis), huk, zgiełk, baiali, zolci ciemni zieloni, Zwiedzalismy pieszo przez 9 godzin. I jak zwykle na wieczór mimo że jest net nie ma sił pisac realcji.. Oprocz zwiedzania mielismy tysiac innych spraw do zalattwienia typu zakupy, pranie ladowanie, bookowanie biletow, opracowanie trasy, dojazd do pociagu itd itp Pobudka za 6 godzin. Btw samolot Island EXPRESS opoznil sie 5 godzin ... Koczujemy pod lotniskiemhttp://blog.narowerach.info/islandia2010Sat, 31 Jul 2010 02:02:00 +0200Jutro o 10:40 samolot do Reykjaviku. Dziś kolejny basen (rekreacyjny pobyt na Islandii - rano rowery, wieczorem spa). Z tym że po drodze była zabłocona przelęcz i rowery trzeba było myć karcherem :) Lodowcowa laguna Jokulsarlonhttp://blog.narowerach.info/islandia2010Thu, 29 Jul 2010 00:48:00 +0200Dziś znów tylko parę widoczków. Tym razem jezioro lodowcowe, z którego kry spływają do oceanu. Update : Phttp://blog.narowerach.info/islandia2010Wed, 28 Jul 2010 02:18:00 +0200Wtajemniczeni spostrzegli pewnie Kubę odwróconeg tyłem na zdjęciu z Landmanalaugaru. Tak, spotkaliśmy się tam z Kubą i jak się okazało Natalią w trakcie ich pieszego przejścia Islandii z północy na południe (!). O obecności Natali nikt nie wiedział, a żeby kontynuować konspirację my również zapomnieliśmy o spotkaniu w relacji : P : P Isladia / wyprawahttp://blog.narowerach.info/islandia2010Tue, 27 Jul 2010 18:07:00 +0200Korzystając z przerwy po prysznicu czekajac na towarzyszy ktorzy sie myją napiszę coś o samym wyjeździe. Właściwie można zacząć od tematu higieny ktorej poziom na tej wyprawie względem pięciu poprzednich jest bardzo wysoki i wynosi srednio 1 prysznic lub kąpiel w goracej wodzie na 2 dni. Wszystko za sprawą niskich cen tego "dobra". Podczas gdy ceny wszelakich produktow i ulsug sa 2-6 razy wyzsze niz PL, koszt basenu bez limitu to nie przekracza 10zł. Pogoda- najuciazliwszy jest wiatr, kty w dodatku potrafi zmieic swoj kierunek 4 razy w ciagu dnia, przez co wszelakie sprawdzanie prognoz pogody przez neta bierze w leb; niemniej pozostale "skladniki" sa dla nas laskawe wiec jest szansa ze niamal caly "hardokr" nas ominie. Trudno powiedziec czy to dobrze czy zle, robimy sie starzy wiec raczej dobrze ;) Jedzenie- kilka ciekawych produktow typu gesty jogurt "skyr", ale bez rewelacji. Smazony baran mnie przynajmniej nie zachwycil (dla purystow jezykowych - oczywiscie mięso ze smażonego barana) Widoki- krajobraz często marsjański, owiec x razy wiecej niz drzew, zjawiskowe lodowce znane z wyjazdu przez Alpy w Pireneje 2007, morze które "gdzieśtam" nam po boku towarzyszy i tworzy groźne chmury, wszechobecne wodosmady, duże, małe szerokie, wszelakie. Ludzie- blondyni, blondynki ;), wszyscy wierzą sobie na słowo, nikt nie zamyka samochodów domów, niczego, rowery zostawiamy jak popadnie praktycznie z całym sprzetem na miejscu. Do teraz tylko raz slyszelismy klakoson /z auta na obcych rejestracjach/. Sakwiarze- to tez umieszczam jako osobny temat gdyz jest ich naprawde DUZO. Dotychczas na wyprawach spotykalismy ich sporo, z wiekszoscia zamieniajac kilka zdan - tu sie po prostu ich mija wymieniajac jedynie usmiechy. Pozdrawiam wszyskich czytajacych, z wiekszoscia do zobaczenia za półtora tygodnia, wiadomo gdzie ;) Jump to my Jaguar Z Kirku do lodowcahttp://blog.narowerach.info/islandia2010Tue, 27 Jul 2010 16:07:00 +0200Tym razem same zdjęcia. Ciąg dalszy pierwszej notki z cywilizacjihttp://blog.narowerach.info/islandia2010Sun, 25 Jul 2010 23:04:00 +0200Komuś się chce pisać relację?... nie widzę :) Zamykają nam stację benzynową więc trzeba się odłączyć od prądu. Zapraszamy do oglądania fotek :) Zapraszamy po przerwie. Wreszcie cywilizacjahttp://blog.narowerach.info/islandia2010Sun, 25 Jul 2010 22:48:00 +0200To jest pierwsza notka od kilku dni, gdyż po drodze nie było zasięgu i/lub internetu. Zdjęć się trochę uzbierało, więc zaraz zaczniemy wrzucać na raty. A więc... rata pierwsza :) Ku*wyspie ;)http://blog.narowerach.info/islandia2010Wed, 21 Jul 2010 01:14:00 +0200Po dniu na pustkowiu ruszamy na malowniczą wyspę zamieszkałą przez maskonury. Po obudzeniu się na końskim polu i ocieplającej kąpieli w basenie geotermalnym (9 PLN za cały dzień) czas rozpocząć (zgodnie z wyprawową tradycją) gonitwę na samolot. Na wyspie nieźle dogadaliśmy się z sympatycznymi Polakami po angielsku, a dogadaliśmy się nieźle, bo Tomek zdecydował się nas obwieźć po wyspie. Szkoda, że tak mało czasu mieliśmy na zwiedzanie, bo taką wyspę z takim przewodnikiem możnaby zwiedzać przez cały dzień. Gejzer i wodospadhttp://blog.narowerach.info/islandia2010Mon, 19 Jul 2010 13:29:00 +0200Wczoraj mnóstwo atrakcji - rano jeszcze trochę podziwiamy Thingvellir, potem mamy pierwszą szutrową drogę na Islandii, po drodze spotykamy sporo rowerzystów, rozdzielamy się z Sitem, robimy sobie drzemkę nad rzeką, słońce cały czas operuje, wiatr jakby mniejszy, późnym popołudniem oglądamy Gejzer i pole geotermalne dookoła. Koło gejzera wyrosła oczywiście infrastruktura turystyczna, więc bierzemy prysznic na basenie należącym do pobliskiego kempingu (najtańszy sposób na higienę na Islandii - 6,50zł). Pod wieczór dojeżdżamy do wodospadu Gullfoss i rozbijamy obóz na klifie nad wodospadem, koło czwórki turystów z Niemiec, którzy wpadli na ten sam pomysł przed nami. Zrobione 70km. Islandia witahttp://blog.narowerach.info/islandia2010Sun, 18 Jul 2010 02:04:00 +0200Pierwszy dzień jazdy "naprawdę", od razu wiatr w twarz. Zrobiliśmy 87km (wczoraj 30km), średnia prędkość 14km/h. Poza wiatrem warunki idealne. Zrobiliśmy zakupy w najtańszym sklepie na Islandii (sieć Bonus), kupiliśmy kartę sim lokalnej sieci, co umożliwi nam wrzucanie dużych ilości zdjęć w niskich cenach ;) Słońce cały czas świeci, jest ciepło, ale nie za gorąco. Bezdeszczowa i słoneczna pogoda ma być przez najbliższy tydzień, jak poinformowali nas spotkani Polacy. Polaków mieszka tutaj cała masa i mieliśmy już okazję spotkać kilku z nich. Cała masa przyjeżdża tutaj też rowerzystów. Pierwszą napotkaną grupkę stanowiło dwóch Holendrów, wiek po sześćdziesiątce, właśnie wracali z trzytygodniowej wycieczki, trasę na Landmannalaugar pokonali w jeden dzień :) Drugą spotkaną osobą okazał się Paweł vel Situ, którego spotkaliśmy pod Bonusem i z którym przejechaliśmy dalszą część dnia aż do wspólnego noclegu, na którym piszę tę notkę. Wyprawa po Islandii Atrura i Gosi sprzed roku zatytułowana "przez wiatr" jak dla nas była dzisiaj wyłącznie "pod" ;). Wieje non stop -wyjątkiem jest moment w którym zachodzi słońce okolice 23-24 czyli dokłądnie teraz. Oczywiście jest jasno. Poza wiatrem trafiliśmy na super pogodę, trudna do opisania przejrzystość powietrza umożliwia podziwianie dużych części wyspy po wjechaniu na niewielkie jak do tej pory wzniesienia (które jednak ze wzgledu na 'twarzouderzacz' pokonujemy ze średnią 8km/h jak wielbłądy). Słońce, które nas penetruje jest przyjemne ze względu na idealną temperaturę rzędu 20-24 stopnie; po dzisiejszym dniu jesteśmy mocno czerwoni. Endorfinek się trochę z powyższych powodów wydzieliło tak więc w doskonałym humorze kończymy opisany dzień. Godzina 0:23 czasu islandzkiego, po pierwszym dniuhttp://blog.narowerach.info/islandia2010Sat, 17 Jul 2010 02:10:00 +0200Właśnie zjedliśmy kolację. W dalszym ciągu jest całkowicie jasno. Nie mam pomysłu, co napisać. Jestem zmęczony, od 5:15 na nogach, teraz jest 2:23 czasu polskiego, idziemy spać. Może jutro będzie bardziej konstruktywnie :) Okęcie vel Chopin Airporthttp://blog.narowerach.info/islandia2010Fri, 16 Jul 2010 13:38:00 +0200Po 1,5h walce z obsługą lotniska udało nam się nadać rowery. Jesteśmy po odprawie; opóźniliśmy samolot o dwie godziny ;) Czekolada duty free po 6 zł. Ogólnie podziękowania dla Artura i Kasi za nocleg pod lotniskiem i dla Konrada i Fomy za pomoc na dworcu we Wroc. :) Tymczasem opuszczamy polskie upały i do "zobaczenia" w ISL Kilka informacji technicznychhttp://blog.narowerach.info/islandia2010Tue, 13 Jul 2010 09:40:00 +0200Relacja bedzie tworzona na zywo przy wykorzystaniu netbooka, telefonu i karty sim lokalnej sieci. W razie niedostepnosci netbooka (np. wyladowana bateria) lub w przypadku checi szybkiego wrzucenia krotkiego tekstu bez wlaczania komputera istnieje awaryjna mozliwosc wrzucania notek z telefonu. Ta notka jest wlasnie pisana z telefonu. Wada notek z telefonu jest brak polskich znakow i dluzszy czas pisania, wiec bedziemy dzialac glownie na netbooku. 4 dni do wyprawyhttp://blog.narowerach.info/islandia2010Mon, 12 Jul 2010 21:24:00 +0200Wstępne prognozy meteo na Islandii optymistyczne /co w kontekście obecnych warunków pogodowych w PL nie jest trudne/. Blog wystartował! 5 dni do wyjazdu!http://blog.narowerach.info/islandia2010Sun, 11 Jul 2010 22:35:00 +0200W skrócie sprawa wygląda tak - samolot mamy 16 lipca z Warszawy do Keflaviku. Po Islandii jeździmy do 1 sierpnia, kiedy to Michał i ja (Jacek) wracamy do Polski przez Kopenhagę i Berlin, zaś Antek z Martą udają się na bonusowy tydzień pedałowania po Wyspach Brytyjskich (Londyn, Edynburg, Dublin, itp.). Na samej Islandii plan w (dużym (bardzo)) skrócie wygląda tak (kolejno): - Golden Ring - Vestmannaeyjar - Landmannalaugar - Jökulsárlón czyli generalnie od lotniska, przez południe wyspy, przeciwnie do ruchu wskazówek zegara, aż do Akureyri, skąd samolotem powrót do Reykjaviku. Odcinek Höfn-Egilsstaðir być może pokonamy autobusem. Dużo zależy od tego, ile czasu zajmie nam dojazd na Landmannalaugar, który będzie najciekawszym elementem wyprawy (przeprawy przez lodowate rzeki i tym podobne islandzkie atrakcje). To oczywiście zarys trasy, atrakcji po drodze jest dużo więcej. A ja tymczasem spakowałem się, zrobilem testową rundkę objuczonym rowerem dookoła domu i uwieczniłem tenże jednoślad na poniższym zdjęciu. Jak dobrze pójdzie to już niedługo kolejni uczestnicy wyprawy zdadzą relację z przygotowań.